Witkacyś pamiętnik

Posted by redakt2009 on 22 Styczeń 2010 under sztuka | Comments are off for this article

Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji ani jedna osoba nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza albo pisze o nich rzeczy nieistotne, a wręcz w pewnych sytuacjach bzdury. Portret ma możliwość być bardzo podobnie dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja – może, niemniej jednak obecnie w ogromnej liczbie przypadków nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to tylko wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Ale są różne stopnie zużytkowania natury. Albo się jej człowiek poddaje i wtedy nie jest artystą, lub używa jej wyłącznie jako pretekst – między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), wyprodukować dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak poprzez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Niemniej jednak Holbein podobnie wylizywał wszystko, ogół obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “technologie”) przede wszystkim Czystą Formę był wielkim artystą o mocnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury lub zdegenerowanym i perwersyjnym artystą – malarzem dzisiejszym. Współcześnie większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że tylko w obłędzie i perwersji ma możliwość być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał zdjęcia, wyłącznie dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.

Jedynym dziś okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński – wylizuje i produkuje dzieła sztuki – rzadki okaz.

Portrety moje są w pięciu gatunkach:

  • Typ A – najbardziej wylizany i najdroższy.
  • Typ B – charakterystyczny. Bezsporne “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
  • Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Zrobiona przy użyciu C2HpięćOH. – Dzisiaj wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
  • Typ D – to samo bez C2H5OH – i
  • Typ E – intuicyjnie osiągnięty wynik stylu A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.

Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien posiadać nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który ma pozory humorystyki, a jest wynikiem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w obecności modela gumką w powietrzu i w parę chwil zawołać rodzinę znowu. Ze 100% pewnością będą zadowoleni. w ogóle przenigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. – “Ale czemu moja córeczka taka smutna” lub: “czyż ona jest taka brzydka”, albo: “jestem stanowczo za ładna – wstydzę się męża” itp., itp. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.

Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t  m u s i  b y ć  z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, ale za to model lub jego otoczenie może odrzucić portret, o ile ten się nie podoba, i zamówić drugi, o jak wiele ja to wytrzymam. Ale zaczęły się takie rzeczy, że przykładowo.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano 1szy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy aby pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty poprzez chytrego nabywcy do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “rzeczywiście”. Dlatego:

§ 2 – brzmi w chwili obecnej:

Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.

Z pewnością, to nie wykorzystuje się do osób, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Ale najlepiej uwielbiam powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu nabywcy ze wzruszenia czasem zupełnie normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.

Dalsze §§ brzmią:

  1. Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
  2. Portret nie ma możliwość być oglądany aż do ukończenia.
  3. Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
  4. Nie przyjęty portret przechodzi na własność firmy. Model nie posiada prawa żądać zniszczenia portretu.
  5. Technologia jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (w razie konieczności gwaszu i akwareli). Wszystkie uwagi techniczne są wykluczone.
  6. Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia korporacji, jak również żądanie jakichkolwiek poprawek.
  7. Firma podejmuje się zaprojektowania portretów poza lokalem korporacyjnym wyłącznie wtedy, jeśli gwarantowana jest skrytka, w której firma może zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
  8. Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, ale nie podejmuje się utworzenia tych rzeczy.
11 IV 1925 r.

A dlaczego by nie podobne wpisy

Comments are closed.