Ciekawym spostrzeżeniem podzielili się niedawno w Warszawie prof. Klaus Zimmermann i dr Martin Kahanec z Bonn, autorzy książki „EU Labor Markets after Post-Enlargement Migration”. Migracje – mówią – mają charakter redystrybucyjny. Jeżeli migrują wykształceni pracownicy, to największe korzyści odnoszą niewykształceni w krajach przyjmujących i odwrotnie. Tak czy inaczej migracje zmniejszają nierówności. Wypełniają także luki na rynku pracy.
W dzisiejszych czasach wspaniałym rozwiązaniem dla potencjalnych pracowników może być praca w Unii europejskiej. Wielu młodych rodaków, którzy zdecydowali się wyemigrować do innego państwa – na chwilę obecną niema powodu do narzekań z powodu swojego wyboru. Jest tak dlatego silniejszej ekonomii konkretnego państwa Unijnego. Kraje takie jak Zielona wyspa, Niderlandy, Germania, Norwegia, Skandynawia nadal dają sobie radę z recesją ekonomiczną. Zupełnie odmiennie wygląda sprawa pracy w naszej ojczyźnie. Coraz więcej pracodawców redukują koszty związane osób zatrudnionych w danej firmie, czy przedsiębiorstwie. Obecnie dwa słowa sprawiają, że serce pracownika zaczyna bić szybciej te słowa to praca Norwegia, gdzie można dużo zyskać. Trzeba to oznajmić otwarcie recesja dotyczy również naszej ukochanej ojczyzny. Zatem zmuszeni jesteśmy do wyborów alternatywnego pracowania na zewnątrz naszego kraju. Na dzień dzisiejszy wspaniałą możliwością dla polskich żaków może być praca dla studentów za granicą. Jak każdy wie wynagrodzenie za granicą jest znacząco większe niż wypłata za tą samą pracę w Polsce.
